| |
|
Nie jesteś zarejestrowany? Kliknij tutaj aby to zmienić.
Zapomniałeś hasło? Poproś o nowe tutaj.
|
|
Gości Online: 2
Brak użytkowników Online
Zarejestrowanych: 768
Ostatni zarejestrowany: Neattcymnbync
|
|
- Przedsiębiorcom z PiS współpracuje się źle - wzdycha ciężko Henryka Bochniarz, szef Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". Projekty ustaw urzędnicy tworzą bez konsultacji z pracodawcami. Ustawy przez parlament przelatują niczym meteory - tak, że Lewiatan nie ma możliwości zgłoszenia zastrzeżeń. Według Bochniarz rząd Kazimierza Marcinkiewicza był pod tym względem najgorszy w historii organizacji. - Jak będzie z premierem Kaczyńskim, nie wiemy, bo jeszcze do tej pory się nie spotkaliśmy - twierdzi szefowa Lewiatana.
Tymczasem bardzo nieprzyjemne niespodzianki dla firm ma... urząd drugiego z braci Kaczyńskich. Prezydent chce bowiem gwałtownie zwiększyć uprawnienia pracowników kosztem pracodawców. Jego kancelaria już przygotowuje odpowiednie projekty ustaw.
Chodzi głównie o ustawę o odpowiedzialności za czyny przeciwko prawom osób wykonujących pracę zarobkową oraz ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy. Projekt tej ostatniej ustawy w przyszłym tygodniu będzie miał pierwsze czytanie w Sejmie.
PIP ma dostać nowe uprawnienia - inspektorzy pracy bez uprzedzenia za okazaniem legitymacji służbowej będą mogli wejść do zakładu pracy, aby skontrolować np. stan "bezpieczeństwa i higieny pracy". Kontrolerzy zamiast mandatu do 5 tys. zł, jak to jest dzisiaj, będą mogli wlepić grzywnę do 30 tys. zł.
Drakońskie kary dla firm za naruszanie praw pracowników wprowadza też drugi projekt. Np. za "złośliwe lub uporczywe naruszenia praw pracowniczych" czy niezawiadomienie właściwego organu o wypadku przy pracy groziłaby grzywna od 1 tys. do... 20 mln zł! (grzywny nie mogłyby przekroczyć 20 proc. rocznego przychodu firmy). Od 1 tys. do 100 tys. zł groziłoby też za niewypłacenie pracownikom w terminie wynagrodzenia, nieudzielenie urlopu bądź np. niewpłacanie składek ZUS za pracownika w odpowiedniej wysokości. W polskich firmach - zwłaszcza małych i średnich - zdarza się często, że oprócz normalnej pensji, od której odprowadzane są składki, cześć wynagrodzenia wręczana jest "pod stołem".
- Tak wysokie kary mogą doprowadzić do upadłości wielu małych podmiotów. Szkoda, że przy wysokim bezrobociu w kraju bardziej dba się o doraźne zaopatrzenie budżetu niż o stworzenie systemowych mechanizmów dla zaspokojenia jego potrzeb - narzeka Konfederacja Pracodawców Polskich (bo grzywny nakładane przez PIP trafiają do budżetu państwa). Według KPP liczba przypadków łamania prawa pracy z roku na rok maleje. Pracodawcom nie podoba się też, że spod projektu wyłączono skarb państwa oraz jednostki samorządu terytorialnego. - Zapis ten narusza konstytucyjną zasadę równości podmiotów gospodarczych - twierdzą.
- Celem jednostek administracji publicznej nie jest osiągnięcie zysku, lecz zapewnienie prawidłowego funkcjonowania państwa - ripostuje Kancelaria Prezydenta. Poza tym z ustawy nie są wyłączone przedsiębiorstwa państwowe.
- Niemal identyczny projekt o odpowiedzialności firm parlament z inicjatywy SLD przyjął trzy lata temu. Trybunał Konstytucyjny uznał go wówczas w znaczącej części za niezgodny z konstytucją, bo nie gwarantował m.in. pracodawcom prawa do odpowiedniej obrony - przypomina Katarzyna Urbańska, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". Wniosek trafi do TK prawdopodobnie i tym razem.
Kancelaria Prezydenta tłumaczy, że dziś kary za łamanie praw pracownika określone w kodeksie karnym są niewspółmiernie niskie, a ich zaostrzenie to reakcja na sytuację w tych podmiotach gospodarczych, w których "cel, jakim jest zwiększenie zysku, następuje kosztem podstawowych praw pracowniczych". Zaostrzenie przepisów popierają związki zawodowe i Państwowa Inspekcja Pracy.
Żródło: www.gazeta.pl 18.08.2006
|
|
|
|
|
|